czwartek, 4 lutego 2016

Nowości ciuchowe vol. 3


Kolejna porcyjka fotek (wrzucam tu na bieżąco dla motywowania samej siebie, no i nadal nie mam koncepcji w jakiej formie zrobić katalog). Usiłowałam nawet podzielić te stosy nowości z ostatniego pół roku w jakieś tematyczne stosiki, ale logistyka przedsięwzięcia mnie odrobineńkę przerosła, kontynuuję więc wrzucanie jak leci. Z tego co czeka na obfocenie pewnie powstaną jeszcze z trzy wpisy (i, mam nadzieję, przerwa, bo przysięgłam sobie na wielkich przedwiecznych przystopować z łowami).
Takie tam wiktoriańskie steampunki z lumpeksia. Brązów, stójek i koronek w mojej szafie nigdy dość! (szafa ma inne zdanie)

poniedziałek, 1 lutego 2016

Nowosci ciuchowe vol. 2

Zgodnie z obietnicą, część druga nabytków. A że mi "się zeszło" (samo, oczywiście) pół roku od ostatniego chwalipięctwa, to te nowości są nie wszystkie takie znowuż nowe w mej szafie. Uwieczniam na fotografiach sprzętem mym zarąbistym w kolejności nie chronologicznej, a takiej, w jakiej udało mi się me skarbeńki wygrzebać (jeśli kogoś nurtuje pytanie gdzie ja to wszystko mieszczę, spieszę z odpowiedzią - nie mieszczę).
Bez zbędnego gadania, lecim z fotkami.
Jeden z najcenniejszych łupów, przy okazji pewnie jedna z największych perełek w szafie. Zielona satyna, czarna gipiura i multum czarnej koronki, stara robota, pewnie jakaś maturzystka śmigała 30 lat temu. Zachwycam się jak rzadko kiedy. Dodatkowym plusem jest to, że kiecka jest fabrycznie dwuczęściowa, więc mogę zarówno ją wykorzystać w całości, jak i łączyć w inne zestawy.

czwartek, 28 stycznia 2016

FAQ czyli najczęściej zadawane pytania o magiczną szafę pani Elbe :)

Ponieważ wiele osób pisze do mnie z podobnymi kwestiami, postanowiłam zebrać wszystkie najczęściej padające pytania w jeden krótki (mam nadzieję) poradniczek :).
Gdzie mogę obejrzeć/przymierzyć/wypożyczyć stroje?
Trzy z moich sukien (jedne z najstarszych w kolekcji :) )
Po wcześniejszym umówieniu się można oglądać do woli w Warszawie, Praga Północ, przy samiutkim metrze :). W sieci można mnie znaleźć o tu, pracuję także nad internetowym katalogiem, w którym będzie można przejrzeć moje zbiory.

Czy jest możliwość wypożyczenia tfp/za darmo?
W chwili obecnej nie i od tej reguły nie ma wyjątków :) . Nie potrzebuję rozbudowy portfolio, a ceny są naprawdę bardzo przystępne :) . Jeśli ktoś ma ochotę podesłać mi swoje zdjęcia, abym umieściła je w galerii klientów z odpowiednim podpisem (wszak lajki muszą się zgadzać, a zawsze starannie taguję wszystkich współtwórców), oczywiście jest taka możliwość i robię to z przyjemnością.

Czy wypożyczasz barterem?
Istnieje taka możliwość. Jeśli na przykład podoba mi się Twój styl, Twoje zdjęcia wzbogaca moje portfolio, to możemy się umówić, że pożyczę Ci stroje w zamian za sesję. Masz stare rekwizyty, dodatki lub kostiumy, które obfociłeś już sto razy i są Ci niepotrzebne? Również chętnie je przygarnę. Jeśli nie masz pieniędzy lub uważasz, że masz coś, co może mi się przydać - napisz, zaproponuj, bardzo możliwe, że się dogadamy (ale też nie obrażaj się, gdy odmówię :) ).

środa, 27 stycznia 2016

FAQ niepoważne, czyli wchodzisz na własną odpowiedzialność

Niezbędna inwestycja nr 1
Dokonałam niezbędnych inwestycji, wkrótce więc nie dość, że pojawią się pewnie ze trzy edycje #nowewszafie, to jeszcze wreszcie, po latach, pojawi się zapewne coś na kształt katalogu z obszerną większością moich zbiorów. Tylko przede mną pewnie z tydzień focecnia minimum, także tymczasem coś na kształt F.A.Q. (swoją drogą zacny projekt, szkoda, że słuch po nim zaginął, polecam: Śpiewają o absyntach i Kubie Rozpruwaczu ) czyli najczęściej zadawane pytania odnośnie mej ukochanej garderoby plus kącik szczerej odpowiedzi, zawierającej ostre sformułowania, sarkzm, ironię i przykłady z życia wzięte - dalej czytasz na własną odpowiedzialność :P.
Krótki i rzeczowy poradniczek po współpracy pojawi się o tutaj [...] :)
Zaczynamy z grubej rury, czyli jak nie zaczynać wiadomości (zapewne nie tylko do mnie).

czwartek, 31 grudnia 2015

Kolorowy wsysacz stresów wszelakich - part 1

Nie, blożek nie umarł, jako i ja nie umarłam (jeszcze) i nie emigrowałam robić incognito kariery w Holyłód (jeszcze). Ku mojej ogromnej rozpaczy nie emigrowałam też na Biegun w celu prowadzenia pustelniczego życia hodowcy reniferów.
Po prostu się popsułam i spędziłam ostatni kwartał tego roku na próbach naprawiania się. Na szpitalnym żarciu utyłam niczym prosiątko, a czy naprawiłam się skutecznie - się okaże. Póki co wypis dostaję równiutko w Sylwestra, więc, niestety, zeszłoroczne ambitne plany pod tytułem "Za rok Londyn choćbym miała paść" (choć i tak 50% spontanicznych postanowień sylwestrowych sprzed roku wykonane, więc nie ma źle), zastąpione zostały warszawską domówką, ale się nie poddaję, a tymczasem sprawdzam czy w ogóle jeszcze umiem poskładać parę literek do kupy  (ucięło mi od dowcipu, wiem, sypię popiół na łeb i obiecuję poprawę!).

wtorek, 13 października 2015

Sesyjnie [2] - Królowa Mórz Północnych, A Raczej Skalniaczka w Skaryszaku

Są takie osoby, z którymi na sesje zgaduję się latami. Odległość, brak piniondza, introwertyzm, lenistwo, a czas leci. Tak było i z Martą. Jak z wyliczeń nam wyszło, zgadywałyśmy się na zdjęcia niemal dwa lata. Jak wreszcie zjawiła się w Wawce na dłużej, umówiłyśmy się na mur, żelazo, beton. Stylówa przygotowana w najdrobniejszych szczegółach, spakowana, obie zwarte i gotowe czekałyśmy na godzinę zdjęć.
Fot. MartaMUA Marta
Więc oczywiście lało, pizgało i sesji nie było.
Marta niepocieszona wróciła "nad morze", a ja z pewną dozą obaw i lęków w sercu mym zerkałam na kurczący się zapas karteczek w kalendarzu. Innymi słowy lękałam się, że mnie przepizga i zawieje na śmierć, stylówa zaplanowana raczej letnia, a ja nie młodnieję i odporność coraz mniejsza.
Więc oczywiście nie bacząc na ziąb i ciężkie chmury spotkałyśmy się tydzień później.
Ale bez spoilerów...
Kole 8 dostałam smsa od wizażystki - "Bydzie sesja?". Nie wiem czy bydzie, za oknem plucha, stopni osiem, a pani fotograf szaleje fotograficznie na innej sesyi i nie wiem co robić. To czekamy. Pani fotograf zadecydowała, że choćby niebo nam się na łeb zwaliło, kosmici zaatakowali Skaryszak i oblazły nas wściekłe trzmiele - focimy!
No to jak focimy to focimy, i kole 15 zjawiła się u mnie Marta. Ale nie tamta Marta, tylko inna Marta, wizażystka, która usłyszała magiczne zdanie "zdaję się na ciebie", oczy jej się zaświeciły radośnie.

wtorek, 6 października 2015

Sesyjnie [1] - Jak zrobić dobre foty na warszawskiej Starówce...?

Mało piszę, bo mi się nie chce, choć w sumie mam o czym (nowe ciuchy, stare ciuchy, 10 przykazań vol. 2, wymądrzeń stosik i parę relacyj fotograficznych). Ambitnym by się chciało być, TFU!rczym, mądrze pisać, dowcipnie niczym i10 i z ripostą celną jak analizatorki blogasiów. Ale ni ma tak łatwo...
Podążę więc wytartą ścieżką działań mniej-więcej chronologicznych, a w meandry filozofii i historiozofii życia codziennego zagłębię się, jak mnie najdzie (wena).
Fot. Katarzyna Mikołajczak
Zaczęło się, a jakże... od wpisu na fejsiuniu. Kaśka (Polly poleca) poszukiwała dziobaków do sfocenia we Wawie, więc na spontanie zaproponowałam fotograficzne randez-vous po ponad rocznej przerwie.
A ponieważ na liście "To do" mam dwadzieścia osiem pomysłów, to... zrobiłyśmy coś kompletnie innego.
No bo kto artyście zabroni? 
Miała być jedna stylówka, ale ponieważ nie mogłyśmy się zdecydować, która - wzięłam obie.